Co za dzień.. nie chciało mi się iść do szkoły, dlatego namówiłam mojego ukochanego na labę... Poszliśmy na kawę, gdzie spotkaliśmy mego byłego boya, wraz ze swą PRZYSZŁĄ ŻONĄ [dowiedziałam się, że mją brać ślub w sierpniu ale niewiadomo do końca co i jak... pan K.;]] Potem poszliśmy się powłóczyć do galerii bo na łyżwy było za zimno.. dostaje smsa od kol. "będziesz w szkole? Bo Renia się pluje, że masz najwięcej godzin nieusprawiedliwionych i dzisiaj też Cię nie ma, powiedziała, że bedzie dzwonić.." Ja naturalnie- bania, zwiecha itp, etc. Plan w głowie- iść do szkoły, pojechać do mamy i ją uprzedzić?? W końcu postanowiliśmy pojechać do mej rodzicielki ;) W drodze zachodziliśmy się ze śmiechu i insynuowaliśmy jak będę przeprowadzać mą symulację w konwersacji z mamuśką,... Haha.. Jakoś poszło.. uwierzyła w bolący brzuch, mdlości, i uprzedziłam ją o eNkach ;D Posiedzielismy do wieczora z moją siostrą, ktora zresztą ma zaje-kur#@-biste problemy... I wieczorem odwiózł nasz mój starszy, po ogrzaniu się pod kocykiem pan G. pojechał a ja siedzę z kubkiem mleczka i miodku i piszę ;) Właśnie koleżanka mi napisała, że to z tymi nieusprawiedliwionymi to ściema ;D Żartowały.. szkoda, że nam zjeb@ły labę... ;/ No ale ciul, takie to już są ciule z mojej klasy ;D
JA: Mam nadzieje, że sie nie uczysz, ani nic z tych rzeczy.. zadna matma ani tp? ONA: Jestem ZA JE BA NA ;D JA: Byłaś z Kingą po lekcjach? ONA: Z całą ekipą ;D [..] a jutro nie ide do szkoły bo nie umie, haha Ja: o Ty hu!u:D idz, posmiejemy:D ja tez nic nie umie, podpisuje sie i oddaje;P okienko:D hehehehee ONA: Jadę do F...J i jeb!emy, haha JA: Ale musze isc, bo mam duzo nieobecnosi ONA: Ale my cie w huuja zrobiły z klaudią że masz najwiecej nieobecności ahha JA: CO? O WY HU!E ;D ;P a ja juz mamie powiedzialam ze sie Renia plujeD Z!ebałycie mi tylko humor ;D ONA:hahah:D smialysmy niezle:D to jedz z nami jutro do f.....ej..bo renata mysli ze ty chora jesteś chyba, Zrób se HOLIDAY JA:Ja mam holiday od wrzesnia ;D ONA: ja nie wiem w sumie też...bo mamie mówiłam mówiła żeby robila jak uwazam..ale na wos tyle nauki i np. nie przyjmuje..traagedia JA: czyli znowu mnie nie bedzie na pierwszej lekcji :D ONA: A na reszte Ci sie nie opłaca iść haha
Super, nie? Pilne uczennice przygotowywujące się do matury ;D Chyba najwyższy czas się otrząsnąć i zacząć uczyć.. Czasem są takie dni, że nic mi się nie chce, tak jak dziś..
NASZE WSPÓLNE PLANY..
Jadąc do mamy rozmawiałam z mym ukochanym o przyszłości.. Postanowiliśmy zamieszkać początkowo u mojej mamy.. Na wakacjach pojedziemy do pracy, zarobimy trochę kasy i ukonczymy te dwa pokoiki na górze, reszty nam nie potrzeba- pierwsza wspólna własna rzecz.. Potem to jakoś się potoczy.. weźmiemy ślub i będzie ładnie.. Chciałabym, żeby się to już skończyło, męczy mnie ta szkoła, szczególnie wtedy, kiedy jest nauka ;D Wtedy własnie chce ją już skończyć.. Tak jak z tym jutrzejszym sprawdzaianem.. Masakra jakaś.. U nas to norma, w ciul panienek się już ohajtało z mojego wieku, w tym 4 z powodu wpadki.. Myślę, że mama by mi za duzo nie powiedziała na ten temat, a ja byłabym uwolniona od babci i tej chorej sytuacji.. BYŁABYM SZCZĘŚLIWA. "Tylko jaaaa i Ty, jaaa i Ty..." byłoby cudnie... A póki co, największym pragnieneim jest zakończyć tą szkołę i zarabiać kasę.. Potem studia i rodzinka ;) Oby wszystko się ułożyła..
"Mieć plan na życie, to cały mój plan.. czy sięgnę nieba, czy sięgnę do dna.. wszystko do przeżycia jest! Bo jest paru ludzi, bo jest parę w życiu dobrych chwil"
Póki co, czeka nas wesele siostry pana G. w kwietniu.. Naturalnie z POTRZEBY w postaci dzidzia ;) Już się nie mogę doczekać takiego małego O. ;D
A co do najbliższej przyszłości to..:
- przeczytam "Nad Niemnem", "Pana Tadeusza", "Dziady" - oddam wszystkie zaległe książki do biblioteki - pójdę do lekarza uaktualnić zwolnienie z wf ;p - odwiedzę dentystę z powodu potrzeby kontroli stanu mego uzębienia - zacznę chodzić do szkoły i się wysypiać - załatwię sobie korki z matmy - powtórzę słówka z niemieckiego od 1 klasy - zrelaksuję się w Zakopanym podczas ferii zimowych - postaram się wyluzować - zacznę jeździć na imprezy - przestanę olewać szkołę a zacznę olewać babcię :) - będę sprzątać a nie upychać śmieci na fotel i przykrywać kocem - odwiedzę koleżanki.. - zetnę włosy ;) - będę codziennie okazywać mojemu kochanemu, jaki jest cudowny, nie będę krzykać ani się czepiać.. - zacznę oszczędzać ostro kasę - oddam kasę siostrze - zacznę chodzić do kościoła - wszystko o czym zapomniałam ;) - OGARNĘ SIĘ PO PROSTU [bo jeszcze wakacje trwają;]]
Nie wiem nie mam recepty na szczęście nie wiem ni licencji na inteligencję nie mam lekarstwa na strach na optymizm rzadko mnie stać nie ogarniam siebie sam ciało i rozum w permanentnej niezgodzie."
Zagubiona.. 20-01-10 / 08:51:06
Bal maturalny ;)
To był naprawdę piękny bal.. A ja w mej sukni, jak ze snu.."
Co za studniówka.. niezapomniana ;) Na początku trochę stresu.. Pan G. nocował u mnie, pojechał na chwilę do domu i przyjechał po południu.. Ja w tym czasie obskoczyłam fryzjerkę i kosmetyczkę- szok.. nigdy więcej.. Włosy zaraz po wejściu rozwaliłam i zrobiłam po swojemu, to samo zresztą potem uczyniłam z makijażem.. Nie było na co tej 100 wydawać..;/ No i szybkie zbieranie... Prasujemy sukienkę, przelewamy wódkę do niewielkich butelek i chowamy w odpowiednich miejscach.. Najlepszym pomysłem było schowanie wódki pod sukienką [odpowiednio: w spodniach ;D] w woreczku.. Po prostu przelaliśmy 0.3 l i 0,5l do woreczka i tak wnieslismy.. Wpół do 6 a my jeszcze jemy kolację ;) Traaaach! Grzesiek zapomniał mojego szalika! No to ja się zbieram a on pojechał z moim tatą po ten szalik do niego.. Do Rz-wa pędziliśmy 130/h ;D Bylismy 5 minut przed zamknieciem drzwi.. Po drodze telefon mi sie urywał.. Ale nerwa... Wniesliśmy wszystko co mieliśmy czyli 1, 30 l wódki ;) Na wejściu stała mama Tomka, przywitała mnie słowami "To moja dziewczyna" ;D Sprawdzili mi tylko płaszcz i torebke;) Potem kłopot z miejscami.. Okazało się, że pewna DZIEWCZYNA [ o_O ] zajęła nasze miejsca i nie mamy gdzie siedzieć.. Nie pomagały prośby i groźby- żal.pl.. Przyjechała Kinga.. znowu brakowało miejsca dla niej, bo my zajęliśmy jej.. POLONEZA CZAS ZACZĄĆ.. Nadszedł czas poloneza.. Tańczyłam w 4 parze i tylko modliłam sie zeby nie wywalic się w mojej długiej sukni.. Ale udało się.. wyszło ślicznie ;) Nieco nierówno ale ogólnie ładnie;) Owa koleżanka, która nie sutąpiła nam miejsca pomylila układ;) Ja tego nie widziałam;p Dwóm dziewczynom spadły podwiazki- Klaudii i Izie, podnosiły.. Ale wyszło naprawde ładnie moim zdaniem.. Potem tanczyło profilowane LO. Podobno uklad im się tak popierniczył, że zaczęli skakać i się obracać, jakaś szydera straszna;) Owa koleżanka zamieniła się stolikami;D Po ciepłym posiłku i ok. 2 fajkach zaczęłliśmy tańczyć.. Było świetnie;) Najlepsze było jak chciałam z koleżanką wypić tą wódkę z woreczka i jej się wylał w torebce ;) Nauczycielki w ubikacji, mówią, żebyśmy wychodziły z tej łazienki a my przed nimi odstawiłysmy szopkę "ale mnie brzuch boli, mam okres.." Tańcowaliśmy do ostatniej piosenki ;) Co wiecej, wiekszość studniówki przetańczyłam w butach! Zmieniłam potem jedne na drugie, a pod koniec na bosaka.. Z powrotem na lekkiej fazie wsiedliśmy do samochodu z moim tata.. Tam pan G. wyciągnął małą flaszeczkę, którą wypilismy- ojciec nawet specjalnie nam się zatrzymał, żebyśmy się nie tłukli;) Skonani zasnęliśmy od razu- pan G. nawet już w samochodzie;) Niedziela to dzień leniuchowania, wieczorem pojechaliśmy do kina na Sherloka Holmesa i wróciliśmy po 2.. A dziś nie poszłam jak widać do szkoly, odpoczywam,.. Wyspałam sie za wszystkie czasy! Ogólnie nie podobało mi się zachowanie owego Tomka, który łapał zwieche co minutę i nie dało się z nim porozmawiać... To wszystko przez naszą kol. z klasy, która mu sie podobała, a która przyszła z kolega"... Szkoda ;] I wkur*iała mnie taka laska co siedziała z nami przy stoliku.. Szczęście, że jej ten boy tam nie przeleciał przy nas ;| żal.pl.. Laska zakochana jak nie wiem co, a ponoc powiedział, że ona to tylko "na raz".. GUMIŚ PIEPRZONY.. żal;) Eh ta studniówka.. Szkoda, że trwała tylko do 5;) Gorzej z moim ciałem, które nie dość że wymęczone, podrapane i w ogóle to jest poturbowane jak po jakiejś wojnie! No ale cóż, skutki dobrzej zabawy nie zawsze są przyjemne ;D Ogólnie studniówkę oceniam naaaaa wielki plus ;) BYŁO PIEKNIE !Serce jej należało do..chłopca, który kochał ją..On był przystojny, dzielny taaakKwiaty przynosił jej co dnia..Słał pocałunków dobry czas.. i śpiewał tak dla niej:Mała księżniczko oczy masz, jak odbicie gwiazd.." Zagubiona.. 18-01-10 / 01:52:16
Zioł jom!
Dzisiejszy dzień był wprost... świetny aż do łez ;D Nie pamiętam kiedy tak się smiałam w takich ilościach.. Tego właśnie niewątpliwie będzie mi brakowało po ukończeniu szkoły.. Cały dzień kombinowałyśmy z dziewczynami jak wnieść % na studniówkowy bal... Tego nie da się opisać.. Hasełka w stylu "Boże Drogi nie chce wejść" albo.. "wsadź se ta wódę do d*py" były normalne... Bo pomysły moich qmpelek nie miały końca.. Ostatecznie zdecydowałyśmy się pogadać z kamerzystą, no ale wiadomo, że nie wniesie 20 butelek.. Zresztą, taki bal ma się pamiętać na całe zycie, nie sztuką jest się zapić i nic z niego nie wiedzieć.. Jutro kręcimy filmik ;) Mamy niecny plan, oby tylko wszystko wypaliło.. No bo w sumie to na ostatni dzwonek kombinujemy.. W sobotę studniówka a my jutro kręcimy dopiero O_o No ale jako, że jesteśmy klasą hardcorowców, to nie robi nam różnicy ;) Będzie szydera.. Ale im bliżej, tym bardziej mi sie odechciewa.. Nie wiem czy sie nie zabije w mojej sukience.. Taka długasna.. Koło.. Nigdy nie tańczyłam w czymś takim, nie wiem czy sobie poradzę... Fundusze na wyczerpaniu.. Oby do soboty.. Nie dać się zwariować..
Tymczasem oto kawałek rozmowy z moją koleżanką ;) ONA-jest taka głupia sprawa... wyklniesz mnie ;/ JA- no najwyżej, co tm? ;D ONA- wiem ze to chamskie..ale ja naprawde jej sobie nie przywłaszczyłam..tylko po prostu nie mam co jutro ubrać..;P JA-a pie**ole:D myslalam ze mi powiesz cos w stylu "nauczylam sie na matme" "nie przyjde na filmik" a ta mi z kamizelka wyskakuje ONA-O KU**A MATMA!! NIE UMIEM NIC!! JA-a tez;P Klaudia tez;P oddamy puste kartki jak sie nie bedzie dalo sciagnac;P a jak sie da to moze nam ktos cos napisze;P nie ucz sie tylko ;p ONA-hahah:D zajebiste jesteśmy:D JA-pfff baaaa ;D ONA-na jedną nie przyszły na drugą oddają kartki JA-hyhy to moglysmy juz tak zrobic na poprzedniej nie;P ONA-noo nic:D ja ide:D trzymaj sie :) nie swiruj:D i nie ucz sie:D ZIOŁ JA- zioł BERACZU ;p Jak widać zawiesiłyśmy się między jednym a drugim półroczem ;p Nie widać żadnych zapowiadających się zmian.. Tak więc czekamy, az nasze mózgi same zdecydują za nas, że trzeba zacząć kuć do matury ;D A na półrocze bez żadnego dopa.. średnia 3.7 Mogło być lepiej ale nie jest najgorzej :) CYA. Powietrze pachnie jak malinowa mamba.." Zagubiona.. 13-01-10 / 09:14:30
Lekcja organizacyjna ;)
Fajnie się człowiek czuje, kiedy przy drugim wejściu NA BLOGA już może przeczytac komentarze w tym stylu jakie ja tu otrzymalam- dziękuję ;) Jeszcze się troszkę gubię w tych wszystkich opcjach, ale pomału się przyzwyczaję... ;) Na początek pioseneczka może..
A myślałam, że to z G. to już tak na zawsze.. że zapomne o Ł.. Pamiętam, jak sobie myślałam "jak już mi wyjdzie, jak tylko on mnie zechce, to przysięgam Boże, że już nikt inny, tylko on do końca" Dokładnie tak.. Wszystko na siłę no i bezskutecznie.. Wszystko osłabło... I nie wiem, czy to była słuszna decyzja, że do niego wrociłam.. Jest cudnie- wpada do mnie kiedy chcę, jest słodki, kochany, oddany, zabawny, czuły.. Staram się być chociaż w części taka, jaką on chciałby żebym była.. Pewnie juz nie ma odwrotu, wszystko zaszło za daleko i jest zbyt poważne.. Nawet jakbym chciała kolejny raz o zakończyć, to i tak nikt mi na to nie pozwoli- począwszy od niego, kończąc na rodzicach.. I znowu do niego wrócę, przez chwilę będzie mi sie wydawać pięknie, ale w środku ta klatka.. To uczucie, że jeśli nie koniec z nim, to koniec marzeń i tego wszystkiego, co na mnie czeka, póki jeszcze jestem młoda.. Czasami już naprawdę nie wiem co gorsze.. Najlepiej byłoby gdyby ktos pomógł mi w tym.. Od pana J. było łatwo, był K. a TU?? Nie ma szans, bo pan G. zaraz wszystko połapie i nagada odpowiednim osobom..
Parę tygodni temu, kiedy jeszcze nie wróciłam do niego po wakacyjnych kłótniach, napisałam do chłopaka - P. Pisałam z nim dwa tygodnie.. Pan G. pewnego razu przeczytał moją rozmowę z kol. na ten temat i tak się dowiedział.. Potem przyznał się, że rozmawiał o nim z dziewczyną z jego klasy.. Nie wiem co jej powiedział, ale P. już się nie odezwał..
Oto najlepszy przykład, że nie mogę NIC zrobić.. Czasem mnie to strasznie wku**ia, ale czasem po prostu przyzwyczajam mój tok myślenia do rzeczywistości.. Z A Ł A M K A Kolejnym przykładem były owe wakacje.. A propo's ukochanego pana Ł. Bo to zawsze tak było- zawsze dawał mi nadzieje a potem odbierał.. I tak bylo tym razem. Zaprosił mnie do kina.. Wszystko ładnie, pięknie, skowronki, motylki.. A po paru dniach pan G. czyta mi eski i pyta jak to było z tym Ł. Dzień potem dowiaduję się, że pan G. poszedł do pana Ł. z flaszką, porozmawiać O MNIE. To był etap w moim życiu, o którym chciałabym zapomnieć.. w domu młynek- czemu zerwałam z G. ble ble bleee... u mamy młynek - masz z nim porozmaiwać, co to znaczy.. Jedyne miejsce, w które mogłabym uciec to owe miejsce naszego poznania, na którym spotykają się wszyscy nasi znajomi do tej pory- ale tam był on.. Dwa najgorsze tygodnie w moim życiu,.. Nie umiałam wykrzesać z siebie uśmiechu, starałam się leczyć przez kilka dni u koleżanki ale efekt był odwrotny do założonego, ponadto nic z tych kilku dni potem nie pamiętałam... Od tamtej pory rzadko chodzę w tamto miejce, rzadko widuje pana Ł. Wróciłam do G. no bo to było jedyne wyjście- tak mi się wydaje.. Zwłaszcza, że mimo moich próśb o NIE WPADANIE ciągle u mnie był.. Już nie wiem co o tym myśleć.. * * * A może lepiej nie myśleć.. Wiem, że przy nim czeka mnie cudne życie- kocha mnie ponad wszystko.. Tylko czy to ma sens, kiedy ja nie jestem pewna uczucia? Czy warto ciągnąć to wszystko na siłę? Poniekąd nie wyobrażam sobie życia bez niego.. Nie jestem "rozkapryszoną nastolatką". Mam cel w życiu, mam marzenia i na pewno daleko mi do zwyczajnej pustej laluni z problemem typu "ojej pryszcz.." A mimo to czuję się jak nieporadne dziecko, którym wszyscy dyrygują, rządzą.. Kocham życie, choć ciągle idzie nie po mojej myśli.. Kocham.. Ten świat jest zaje**ście dziwny 0_o Bo czas wcale nie zna się na bliznach.." Zagubiona.. 9-01-10 / 05:29:31
Miałam dziesięć lat..
Zacznijmy od tego, że życie nie jest złe.. Sądzę, że to pojęcie względne i zapewne odnosi się do wielu dziedzin życia każdego z nas... Moje życie jest raczej dziwne, jestem szczęśliwa troszkęna siłę, ale zawsze to jakieś szczęście...
Jestm w III klasie LO, od dwóch lat posiadam swego własnego osobistego chłopaka..na początku było słodko.. ale no właśnie, OD POCZĄTKU :) Będę pisać ksywami.. Zaczęło się jeszcze w podstawówce. Każdej dziewczynce przypadał jeden chłopak na dwa tygodnie max. Potem zamieniałyśmy się na kolejne dwa itd. I wtedy poznałam pana K. Chodziliśmy pół roku, taka dziecięca love, nie powiem, bo dosyć silna.. Jakież było moje zdziwienie kiedy 15 wrzesnia 2004r dostałam od niego liscik ze "z nami koniec" . ale ryczałam.. szłam wtedy nawet ze szkoły z jego aktualną dziewczyną ;) Bolało, oj pamiętam jak bolało;/ Ale poznałam Pana Ł.
W tym momencie rozpoczął się niewątpliwie najpiękniejszy i najgłupszy zarazem etap w moim krótkim życiu.. Zaczęło się od zwykłych dziecinnych zaczepek, kiedy to on grał w piłkę z kolegami.. Potem wszyscy przesiadywaliśmy po lekcjach i śmialiśmy się, no aż w końcuu 6.11.04r [sobota] pojchaliśmy całą szkołą do kina. Tam usłyszałam słowa : CHCIAŁBYM BYĆ Z TOBĄ.. Byłam wniebowzięta, choć do końca nie zdawałam sobie z tego sprawy.. Wciąż wspominałam miłość z podstawówki, przez to tyle psułam... Spotykaliśmy się w miejscu, w którym się poznaliśmy i przesiadywaliśmy tam do późna w nocy, co jak wiadomo było przedmiotem kłótni z rodzicami [miałam 14lat ?] Ale było pieknie.. Pierwsze pocałunki.. Wszystko takie piękne, pierwsze.. I wtedy on.. zniknął, dwa miesiące-0 kontaktu.. Tęskniłam.. I zrobiłam straszną głupotę, zdradziłam go z jego kolegą z ławki,, Powiedziałam mu o tym zaraz po jego powrocie z "szlabanu". Wybaczył. A ja nie doceniłam. Zerwałam i poszłam do pana J. Ten związek był patologiczny- do dzis jestem w szoku ze udalo mi sie z tego wyrwac.. Po miesiacu na jednym z ognisk pan Ł. mnie pocałował, zresztą nie tylko wtedy.. Ale nie dał kolejnej szansy.. Nienawidziałam zarówno siebie jak i patologicznego pana J. który zabranial spotykac się mi nawet z koleżankami.. To z nim przeżyłam pierwszy raz, choć wcale tego nie chcialam..;/ I wtedy z pomoca przyszedl wspominany wczesniej Pan K. Wróciło dawne uczucie, jednak nie trwało ono długo- udało mi się wyrwać z jednego związku i wpaść w ten, który może i był cudny ale nie był DOBRY. Jak się okazało, pan K. zdradzał mnei przez cały nasz [kolejny juz;] półroczny staz.. Dowiedziałam się tego jednak dopiero po zerwaniu ;) A było tak: zaczela sie szkola srednia. Nowe znajomosci- i ten chlopak.. Taki sliczny, ciemna karnacja i piekne oczy- myslalam ze utonę.. Z panem K. przestawalo się układac.. Napisałam do owego bóstwa - pan G. Uwodziłam go wzrokiem w skzole i byłam pewna, ze mnie kojarzy..Przedstawiłam sie innym imieniem, po paru dniach jednak powiedzialam, że ja to ja.. No i od tamtej pory jestesmy razem. Ja i ON.... I jest różnie.. Ale o tym to może napisze już kiedy indziej bo strasznie się spisałam. Cya. Mówili mi żyj.. Mówili mi walcz..Co powiedzą, kiedy sił mi brak.." Zagubiona.. 7-01-10 / 07:03:03